Moje spotkanie z syreną – czyli rozmowa z haenyeo


W lipcu miałam okazję spędzić dwa tygodnie na wyspie Jeju w ramach programu Digital Nomad, który sponsorował mi hotel i zaprosił do uczestniczenia w kilku atrakcjach turystycznych. Pierwszą z nich i tą, która najbardziej mi zapadła w pamięci była poniższa przygoda, ponieważ dała mi w końcu okazję do rozmowy z prawdziwą haenyeo. Dzielę się z Wami krótkim “wywiadem”, jaki przeprowadziłam z tą dzielną kobietą morza 🧜‍♀️

Na początku rozmowy
W motorówce, w drodze powrotnej

Haenyeo Yeong Ja Cheon (천영자), wiek około 70 lat 

Seniorka haenyeo Yeong Ja Cheong zaczęła połowy w wieku 19 lat. Teraz ma już za sobą ponad pięćdziesięcioletni staż w zawodzie.  

Spotkałyśmy się na wyspie 형제섬, Hyeongje-seom (Braterska Wyspa) – jednej z wysepek na wybrzeżu wyspy Jeju. Siedząc na plaży w daszku z dużym rondem w kolorze fuksji, chroniącym jej twarz przed słońcem, czekała na nas – turystów podekscytowanych na myśl, że za chwilę będziemy mogli zobaczyć życie pod taflą wody – coś co dla niej było więcej niż powszedniością. Choć nie była ubrana w swój skafander, ja, od razu dostrzegłam w niej haenyeo – jej oczy emanowały nieopisanym smutkiem i bólem, głębokie jak ocean, kryjące w sobie tysiące podwodnych wspomnień.  

  • Jest Pani haenyeo, prawda? – zapytałam jak tylko udało mi się zejść z pontonu. 
  • Tak – opowiedziała na odczepnego.  

Ale mnie przestało już interesować pływanie z rurką i zamiast z resztą ekipy stać i przysłuchiwać się instrukcjom przed nurkowaniem, postanowiłam spędzić trochę czasu z osobą, która mnie fascynowała. 

Nie pamiętam dokładnego przebiegu naszej rozmowy, ale czułam, że babcia haenyeo o imieniu Yeong Ja powoli otwiera przede mną serce. 

  • Ciężko Pani, czyż nie? – zagaiłam rozmowę. 
  • Ciężko, ciężko, już nie mam siły, dlatego wolę sobie popracować tutaj – odpowiedziała. 
  • Nie dziwię się, przecież wstrzymują panie oddech ponad granicę ludzkiej wytrzymałości. Są panie jak syreny – powiedziałam, dotykając jej ramienia w geście pokrzepienia. 

Uśmiechnęła się lekko.  

  • A po wynurzeniu się wydają panie piękne delfinie dźwięki – dodałam. 
  • Sumbisori. Ahoj-ahoj. Tak robimy po wypłynięciu, jak wydychamy długo powietrze z płuc – zademonstrowała haenyeo. 
  • No właśnie. To niesamowite! – powiedziałam. – A na jak długo potrafi Pani wstrzymać oddech? 
  • Jak byłam w formie to nawet do trzech minut – odparła. 
  • Ale jak to w ogóle możliwe? – Było to pytanie, które mnie najbardziej ciekawiło. 
  • Oj tam, człowiek nie może nie oddychać przez tyle czasu. Trzeba oddech połykać i przedłużać. 

 Pokazałam mi jak to robi. 

  • Naprawdę? Nie miałam pojęcia, że istnieje taki sposób! – odpowiedziałam zachwycona [czyżby to oznaczało, że ja też mogę wstrzymać oddech na dłużej niż 20sekund!?] 
  • To taki sekret – uśmiechnęła się. 
  • To z pewnością widziała też Pani delfiny!  
  • Często pływamy między delfinami. One lubią ludzi. Jak się do mnie zbliżają, to podkulają płetwy, tak żeby mnie nie skrzywdzić. I patrzą tymi swoimi wielkimi oczami – powiedziała wprawiona już w lepszy humor. 
  • Łał, to musi być dopiero przeżycie! – Nagle zachciałam być haenyeo. – Czy teraz nie ma sezonu ochrony słuchotek? – zadałam kolejne pytanie z mojej listy faktów do sprawdzenia. 
  • Teraz jest sezon ochrony ślimaków morskich, od czerwca do sierpnia. Słuchotki są chronione od października do grudnia – odpowiedziała. – W tym roku był taki urodzaj ślimaków morskich w sezonie, że łowiłam nawet po sto kilogramów dziennie – dodała dumnie. 
  • Łał, aż sto kilogramów? To niebywałe! 
  • Ale ślimak morski już coraz tańszy…tym bardziej, że granice handlowe z Japonią są teraz zamknięte. Więc nie ma lekko – powiedziała zmartwiona. 
  • Rozumiem…I sprzedają to panie od razu? 
  • Przechowujemy do dwóch dni w morskich spiżarniach i potem sprzedajemy – powiedziała. – A ostatnio widziałam nawet młode rekina młota. Pracuję już w zawodzie pięćdziesiąt lat, ale to był mój pierwszy raz. I tylko pomyśleć, że gdzieś tam musi być jego mama – dodała z trwogą, ale i z ekscytacją w głosie.  
  • Ojej. Słyszałam, że przez globalne ocieplenie pojawia się tu wiele egzotycznych gatunków, ale że rekiny już się pojawiły! Nie bała się, Pani? 
  • Bałam się. W głębinach morza jest wiele takich momentów. To ciężka praca, dlatego jest już nas coraz mniej. Ale kiedyś to jeszcze pracowało się na polu, potem sprzedawało na targu owoce morza, wychowywało dzieci…  
  • Ach… Słyszałam, że kiedyś, to było nawet ciężej. Potrzeba więcej młodych haenyeo. A ile haenyeo jest w Pani oddziale?  
  • Było nas dziewięćdziesiąt. Teraz zostało tylko trzydzieści. I tam jesteśmy też podzielone na drużyny. 
  • To jak często Pani pracuje? Z tego co wiem to haenyeo pracują przeciętniej około 10 dni w miesiącu. Zgadza się? 
  • U nas tylko około 5-6, bo drużyny wypływają w morze na zmianę. Dlatego pracuję też tutaj dorywczo. 
  • Ponoć morze latem potrafi być zimniejsze niż to zimą. To prawda? 
  • Temperatura morza spóźnia się o jedną porę roku. Teraz jest jeszcze zimne, dlatego zawsze mamy kombinezony. Na lato 2mm, zimą 5mm, a na resztę roku 3mm. 
  • Duszno w tych kombinezonach jak w saunie? 
  • Tak, haha.  
  • Dostają panie na te stroje dofinansowanie? 
  • Jest tutaj takie dofinansowanie rządowe, ale wyrządza więcej szkody niż dobra. Jeżeli ma się ponad 70 lat i jest się czynną zawodowo, dostajemy 100,000 won (około 300zł), jeżeli ma się ponad 80 lat to dwa razy tyle. I przez to wiele babć naraża swoje życie. 
  • Ach… nie powinno tak być. Są panie wpisane na listę UNESCO, a cały czas nie zapewniają paniom żadnych emerytur? Powinni raczej dawać wsparcie tym już nieczynnym zawodowo, a nie zachęcać do pracy w tak zaawansowanym wieku. 
  • No właśnie. A babcie chcąc dostać dodatkowy grosz potem tracą życie. Ostatnio znowu doszły nas słuchy o tym, że jedna z nas utonęła. – Westchnęła ciężko. 

Przytuliłam ją.  

  • Jest Pani dzielną kobietą. Jestem godna podziwu. Sama bym chciała spróbować swoich sił jako haenyeo, ale nie mam odwagi. 
  • Jak masz jakieś pytania, to dam ci mój numer, pytaj. Byłam kiedyś w telewizji w programie “Ciężki zawód” i jeszcze jakimś innym. Wtedy byłam jeszcze najwyższa rangą, przewodziłam haenyo w naszej drużynie. Poza tym inne babcie mówią dialektem i potem nikt ich nie rozumie. Ale ja już nie chcę żadnych wywiadów. No chyba, że ciebie coś interesuje, to pytaj.  

Powiedziała, a ja się wzruszyłam. Chwila cierpliwości i ciepła sprawiła, że znalazłam swoją haenyeo mentorkę. 

  • Ma Pani taką ładną skórę i nie jest Pani opalona. Jak to możliwe? 
  • Smaruje się Isa Knox. Wypróbowałam już chyba wszystkie kremy z filtrem, ale ten jest najlepszy. 
  • To musi Pani koniecznie wystąpić jako modelka w ich reklamie. To by dopiero było wiarygodne. 
  • Chciałabym! – Śmiała się. 

Po chwili snorklingu wyszłam na brzeg, ale przy ściąganiu gogli słona woda napłynęła mi do oczu. Babcia Yeong Ja wytarła mi oczy ręcznikiem zawieszonym przez jej ramię.  

Całe doświadczenie zakończyło się wspólnym prysznicem w szatni haenyeo, przypominającej koreańskie tradycyjne sauny – wykafelkowana balia z wodą pośrodku, nisko osadzone prysznice dookoła. 

Może na pierwszą polską haenyeo nie koniecznie się nadam, ale ten krótki czas utwierdził mnie w moich celach i zbudował pomiędzy mną a starszą haenyeo małą więź, którą mam zamiar pielęgnować 💙

2 myśli na temat “Moje spotkanie z syreną – czyli rozmowa z haenyeo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s