PIERWSZE KOREAŃSKIE EKO-FEMINISTKI — HAENYEO


CZYLI HISTORIA “KOBIET MORZA”, CZĘŚĆ DRUGA

W dzisiejszym bazgroleniu kontynuuję o koreańskich dwunożnych syrenach – haenyeo. Tym razem spróbuję Wam przybliżyć pojęcie eko-feminizmu, o którym wspomniałam w pierwszym artykule o haenyeo. Od razu mówię, że jest to trudne i złożone zagadnienie i tutaj skupię się na odniesieniu go wyłącznie do kobiet morza. 

Moje streszczenie pojęcia “eko-feminizmu” 

Eko-feminizm odnosi się do przyrody jako poszerzonej strefy kobiecości. Gdzie pokrzywdzona, eksploatowana i niedoceniona przyroda jest uważana za będącą w dużej mierze pod kontrolą mężczyzn – tak jak same kobiety w patriarchalnym społeczeństwie. Eko-feminizm doszukuje się wspólnych cech natury i kobiet podkreślając, że kobiety powinny być szanowane i wyzwolone spod wszelkiej opresji. Ruch ten skupia się jednak nie tylko na dyskryminacji kobiet, ale również na innych dyskryminacjach społecznych – takich jak rasizm, podział na klasy czy grupy wiekowe i wszelkie inne formy ucisku, w dążeniu do powszechnej równości.  

Pokazuje to, że eko-feminizm to coś odrębnego od feminizmu czy samej ekologii. Jego ideologia ma na celu zrzeszenie ludzi, dążenie do wzajemnego zrozumienia i zrozumienia otaczającej nas natury. Niektórzy eko-feminiści uważają nawet, że najwłaściwszym modelem społecznego życia byłoby życie w niewielkich wspólnotach – czymś w rodzaju eko-wiosek.  

I tutaj przenosimy się do wiosek haenyeo.  

Haenyeo jako eko-feministki 

Haenyeo od zarania dziejów po dzień dzisiejszy tworzyły niewielkie zgrupowania, w których nie tylko wypływały na wspólne połowy, ale także prowadziły aktywne życie społeczne. Największym na to dowodem są tak zwane 불턱 bulteok (gdzie 불 bul oznacza ogień, a 턱 teok podwyższenie), czyli zagrody z kamienia powulkanicznego wybudowane przy morzu, które były formą schronienia przed zimnem dla haenyeo. W takich zagrodach rozpalało się ognisko nie tylko, żeby się ogrzać i wysuszyć po połowach, było to też miejsce wymiany wiedzy na temat morza i jego ochrony, miejsce pogłębiania relacji, miejsce na plotki i dyskusje o sposobach na polepszenie życia w wiejskiej społeczności.

na zdjęciu po lewej: 불턱 bulteok

Haenyeowa społeczność różniła się od mocno zhierarchizowanego wiekowo koreańskiego społeczeństwa – tutaj każdy miał prawo głosu i pomimo że najwyższe rangą haenyeo były najbardziej poważane (rangi haenyeo przydzielane są według umiejętności, nie wieku), każda z kobiet mogła się poczuć potrzebną i szanowaną.

*w wersji PC kontynuuj czytanie od góry

“Łatwiej być krową niż kobietą.” 

Ponadto haenyo to przodowniczki koreańskiego matriarchalizmu. Jako kobiety, które wzięły odpowiedzialność za rodziny na swoje barki – w wielu wypadkach mężczyźni zajmowali się wychowaniem dzieci – obróciły dotychczasowy patriarchalny model Korei do góry nogami. Na wyspie Jeju zrodziło się nawet powiedzenie „łatwiej być krową niż kobietą”, które wskazuje na to, że wcale nie było im łatwo żyć, pełniąc funkcję tych – utrzymujących całe rodziny i wspierających wiejską społeczność. W cięższych czasach haenyeo po dniu pracy w morzu pracowały dodatkowo na roli. Mówi się, że nie zaprzestawały połowów nawet w zaawansowanych stadiach ciąży, a po samym porodzie nie zwlekały z powrotem do wody. Z czasem zawód stał się na tyle opłacalny, że poprzestały na samych połowach.

Praca jako haenyeo nie jest jednak zwykłą formą zarobku – tylko po to, żeby wyżywić własną rodzinę. W haenyeowym społeczeństwie „ta”, która złowiła więcej, dzieliła się z „tą”, która złowiła mniej, a szkody po tajfunach wyrządzone w wiosce są często pokrywane z haenyeowych funduszy.  

Haenyeo były też nieugiętymi powstańczyniami, narażającymi życie w walce o swoje prawa i wyzwolenie spod reżimu Japonii. To one jako jedne z pierwszych sprzeciwiły się okupantom Japońskim i ruszając ze swoimi bojami w dłoniach, protestowały m.in. przeciwko wykorzystywaniu ich jako siłę roboczą.  

Oprócz tego haenyeo brały czynny udział w życiu kulturalnym wyspy, uczestnicząc w różnego rodzaju występach podczas Festiwalu Kultury Halla (dawnego festiwalu kulturalnego na wyspie Jeju). Nawet do teraz tworzą one zgrupowania zapoznające ludzi z kulturą haenyeo – śpiewając wspólnie tradycyjne „połowicze pieśni” i tańcząc w dawnych tradycyjnych strojach do nurkowania. 

Zastanawiać by się tylko można, gdzie tu ta cała ekologia. W końcu haenyeo to poławiaczki – wydawało by się – intruzki w morskiej otchłani. Kobiety morza nauczyły się jednak współistnieć z naturą i zachować w niej równowagę, a nie ją eksploatować.  W swoim połowiczym systemie mają ściśle określone reguły. Haenyeo wyznaczyły miesiące, w których dają odpocząć poszczególnym zasobom morskim i „sieją je”, tak żeby morska flora i fauna odrodziła się na nowo. Nigdy też nie ogołacają swojego domu, jakim jest dla nich morze. Wiedzą, kiedy powiedzieć „dość!”. 

Haenyeo przyczyniają się też do oczyszczania mórz wyławianiem morskich śmieci, a będące ich znakiem rozpoznawczym – jaskrawo pomarańczowe boje zrobione są ze styropianu z odzysku. Nic dziwnego, że nawet delfiny uznają haenyeo za „swojaków” i potrafią nurkować z nimi ramię w ramię.  

Poniżej podrzucam krótki film dokumentarny o życiu młodej haenyeo (po angielsku). Pokazuje on wyspę Jeju sprzed 40 lat i ma ten urokliwy dawny i swojski klimacik. Uważam, że można też przez niego dobrze zaobserwować, jak ważną rolę sprawowały kobiety morza na wyspie. 

Jak Wam się podoba model życia haenyeo? Czy znacie jakieś inne przykłady, które można by było podpiąć pod termin eko-feminizmu? Mam nadzieję, że miło Wam się czytało 😊


Źródła: wikipedia, theme.archives.go.kr, Muzeum Haenyeo, http://www.jejuweekly.com