10 faktów o koreańskich syrenach, kobietach morza – haenyeo


Jeżeli przeczytaliście moje poprzednie artykuły o haenyeo lub czytaliście moją książkę, to pewnie kilka z poniższych faktów będzie Wam już znanych, ale pomyślałam, że jeszcze raz podkreślę, dlaczego uważam, że haenyeo to cudowny zawód.  

1. Haenyeo potrafią zanurkować do 20 metrów i wytrzymać pod wodą do 3 minut bez butli tlenowych i specjalistycznego sprzętu do nurkowania.

Najmocniejsze na początek. Coś, co wywołuje spontaniczne łał”, otwiera nam buzię I nasuwa na myśl mityczne syreny. No bo przecież to coś ponad ludzkie siły, przezwyciężanie barier, pokazujące jak wiele więcej człowiek może niż myśli, że jest w stanie, i jak silna jest matczyna miłość, która potrafi przezwyciężyć każdy lęk. Sumbisori, czyli delfini świst wydawany przez haenyeo po wynurzeniu się z wody, jest znakiem, że wstrzymują oddech ponad granice ludzkiej wytrzymałości. 

2. Jeszcze do lat 70tych XX wieku haenyeo łowiły w zwykłych ubraniach (nawet zimą), a kiedyś nawet topless. 

Muzeum Haenyeo

Fakt też nie mało mrożący krew w żyłach, biorąc pod uwagę, że jeszcze jakieś 50lat temu haenyeo nurkowały w cienkich materiałowych ubraniach i to nawet w warunkach zimowych. Dawniej, jeszcze podczas dynastii Joseon I do bliżej nieokreślonej współczesności łowiły także z odkrytym biustem. Wtedy musiały przypominać syreny nawet bardziej. Więcej o stroju haenyeo znajdziecie w artykule STRÓJ HAENYEO.

3. Nie można być haenyeo bez specjalnej licencji.  

Morze jest bogate w spożywcze skarby, więc co to za problem, żeby wyłowić jakieś owoce morza, choćby na płytszych wodach? Otóż, jest to problemem. Łowienie owoców morza bez specjalnej licencji jest nielegalne i do legalnych połowów potrzebna jest legitymacja haenyeo. Jest to jeden z niewielu, jak nie jedyny zawód, w którym nawet mężczyzna (rzadko się zdarza, ale są i mężczyźni morza) zostanie nazwany kobietą i dostanie legitkę z napisem “licencjonowana kobieta morza”.   

4.Haenyeo to zawód wykonywany w drużynach, które wspólnie dzielą zarobki. 

Istnieją pojedyncze poławiaczki, szczególnie poza wyspą Jeju. Jednak sam zawód haenyeo zawsze był zawodem wykonywanym grupowo. Każda z haenyeo przynależy do jakiejś 어촌계  – wiejskiej społeczności połowiczej i wyrusza na łowy grupą, która dopiero już na morzu ma swoje wyznaczone terytoria połowów. Haenyeo pomagają sobie nawzajem przygotować się do połowów, wyciągnąć ciężkie sieci z wody oraz dzielą się połowami pomiędzy sobą, a w razie kataklizmów, z całą wiejską społecznością. Taka grupowa kultura haenyeo ma swoje korzenie w 불떡, półokrągłej ścianie z powulkanicznych kamieni, w której haenyeo wspólnie paliły ogień I kryły się przed zimnem, dzieląc się między sobą swoimi odkryciami na temat morza, śpiewając pieśni i pokrzepiając na wzajem. 

5.Haenyeo dzielą się na trzy grupy: niższą, średnią i wyższą. 

Muzeum Haenyeo (Yonhap News)

W społecznościach haenyeo hierarchia wiekiem jest mniej ważna od hierarchii ustanawianej na podstawie umiejętności. Zupełne świeżynki w branży nie należą do żadnej z powyższych grup, a będą nazywane 똥군, ddonggun, czyli dosłownie „grupa gówniana” …fekalna?, w każdym razie jeszcze „do niczego”. Reszta grup dzielona jest ze względu na ilość połowów, co jest oczywiście bezpośrednio połączone z pojemnością płuc i głębokością połowów. To haenyeo z najwyższej grupy decydują o połowach danego dnia i są liderkami w haenyeowej społeczności. 

6. Haenyeo nie łowią codziennie, a są nawet miesiące, w których sieją owoce morza. 

Haenyeo mają ściśle wyznaczone reguły, co do ochrony morza. Jest czas połowów, jest czas ochrony poszczególnych gatunków I jest czas, w którym sieją owoce morza I dają im faunie i florze morskiej czas na odbudowę. Kobiety morza są też oczywiście ograniczone warunkami pogodowymi. Przy zbyt silnych wiatrach i wysokich falach rezygnują z połowów, co sprawia, że przeciętnie pracują tylko około 10 dni w miesiącu. 

7. Różnica wiekowa pomiędzy najstarszą czynną zawodowo haenyeo, a najmłodszą to 78 lat. 

Sua Park , fotograf 준초이

Nie będzie przesadą, jeżeli powiem, że haenyeo to zawód z najstarszymi kobietami czynnymi zawodowo na świecie. Obecnie średni wiek haenyeo to 70 lat, ale większość z haenyeo klasyfikuje się w przedziale – ponad 60. Najmłodsza obecnie haenyeo to dwudziestoletnia 박수아, Sua Park z wyspy Udo nieopodal Jeju, a najstarsza to dziewięćdziesięcioośmioletnia 라모, Ra Mo z wyspy Marado. Łał!

8. Dawniej haenyeo liczyło się w tysiącach. 

Muzeum Haenyeo

W latach 70tych na wyspie Jeju zarejestrowano 14 tysięcy haenyeo. Teraz ich liczba gwałtownie spadła szacując niecałe 4400. W ostatnich czasach, szczególnie po wpisaniu zawodu na listę dziedzictwa kulturalnego UNESCO, zawód haenyeo zyskał nieco na popularności i przybywa młodych kobiet morza w nadmorskich szkołach przyuczających do zawodu, ale cały czas liczba ta rośnie bardzo powoli.

9. To zawód z korzeniami w Korei, ale wiele haenyeo wyemigrowało poza granice. 

Podczas okupacji japońskiej, kiedy wyzysk haenyeo dobił szczytu, setki kobiet morza wyemigrowały na obczyznę – nad morza Japonii, Chin oraz Rosji.

10. Haenyeo to pierwsze koreańskie kobiece wojowniczki. 

잠녀 반일항쟁(1989)’. 강요배

To kobiety morza wywołały jako pierwsze powstanie przeciw reżimowi okupacji japońskiej podczas kolonizacji Korei przez Japonię w latach 1910~1945. Na tę cześć postawiono im pomnik przed Muzeum Haenyeo na wyspie Jeju, z wygrawerowaną pieśnią haenyeo”, którą napisał mąż jednej z powstańczyń podczas swojego pobytu w areszcie. Więcej o wojowniczości kobiet morza możecie przeczytać w artykule POWSTANIE KOBIET MORZA PODCZAS OKUPACJI JAPOŃSKIEJ

Prócz wymienionych faktów znalazłyby się jeszcze dziesiątki innych zaskakujących odkryć na temat tego, jak wspaniałymi kobietami są haenyeo. Niektóre z powyższych informacji różnią się od źródła do źródła i pomiędzy wiejskimi społecznościami. Mam nadzieję, że następnym razem zawitam do Was z wywiadem z prawdziwą haenyeo, więc jeżeli macie jakieś pytania do kobiet morza, to możecie zostawić je w komentarzach 😉 Miłego! 

Wirtualna podróż po wyspie Jeju, część pierwsza


W kolejnych kliku postach chciałabym zaprosić Was na wirtualną podróż po moim ukochanym miejscu na ziemi – wyspie Jeju. Na ogólny opis wyspy zapraszam do wcześniejszego artykułu – Kamień, wiatr, kobieta (wstęp do wyspy Jeju). W części pierwszej podzielę wyspę na cztery części i opisze uroki każej z nich. W następnych zabiorę Was do moich ulubionych kawiarni, knajpek i nad najlepsze plaże. Tu powyżej widzicie jeszcze opustoszałą mapkę, ale wszystkie te oznaczenia świadczą o tym, że sporo się na niej będzie działo! To ruszamy przejażdżkę! 👇

A właśnie, à propos przejażdżek. Wyspa Jeju jest na tyle duża (1833.2 km²), że bez auta tu na urlop ani rusz. Mówię z doświadczenia choć wiem, że są osoby, które decydują się na zwiedzanie wyspy lokalnymi autobusami albo taksówką. No cóż… jeżeli nie masz prawka i stać cię na taksę, to okej (chociaż nie we wszystkich zakątkach i nie o każdej porze da się zamówić taksówkę – o łapaniu nie ma wogóle mowy), ale jeżeli myślisz, że wystarczy lokalny autobus, żeby zakosztować uroków wyspy, to niestety będzie rozczarka… Autobusy nie dość, że nie kursują zbyt często, są przeładowane lokalsami, to dojeżdżają tylko do głównych dróg, więc czekałoby nas na prawdę sporo dybania z buta. Za to są setki wypożyczalni samochodów lub – dla tych, którzy się wiatru nie boją – skuterów i ceny są przystępne, więc warto przygotować międzynarodowe prawko i zobaczyć Jeju tak, jak należy! 😉

Północno-zachodnie Jeju – miasto Jeju, Aewol i Hallim

Pierwsza, bo będąca miejscem, w którym najpierw się znajdziemy, dzielnica Jeju to tak na prawdę miasto o nazwie Jeju. Tutaj znajduje się lotnisko międzynarodowe, wypożyczalnie samochodów oraz kilka atrakcji rodem z natury, i tych turystycznych. To tutaj też łatwiej o jedzenie w przyzwoitych cenach.

Nie ma co jednak zabawiać w samym Jeju za długo, bo cała reszta fantastycznych zjawisk naturalnych, pięknych miejsc i kawiarni znajduje się poza. Więc jedziemy na Aewol. Aewol stał się znany z tego, że mieszkała tam słynna diva koreańskiego popu – Lee Hyori. Prowadziła nawet ze swoim mężem pensjonat w ich domu na potrzeby reality-show (chętni na gości musieli oczywiście aplikować). Po czym miejscówka stała się tak popularna pośród wścibskich Chińczyków odwiedzających wyspę, że musieli sprzedać swoją ziemię i się przeprowadzić (gdzie teraz mieszkają tego nikt nie wie).

Tuż obok leży Hallim, który daje odczuć nam ten tropikalny klimat, ciesząc oczy potężnymi palmami i lazurowymi plażami.

Północno-wschodnie Jeju – Jocheon, Gujwa, wyspa Udo

Północno-wschodnia część Jeju znana jest z pięknej nadmorskiej autostrady rozciągającej się wzdłuż przez całe wybrzeże regionu Gujwa. Morze w tym rejonie mieni się odcieniami lazuru, a plaże są pokryte złotym piaskiem.

Nic więc dziwnego, że jest to też mekka dla dających relaks oczom kawiarni z widokiem na morze. A także raj dla koreańskich surferów! 🌊

Gujwa znana jest również ze swojej historii z kobietami morza – haenyeo, które to tam prowadziły powstanie przeciw okupantom japońskim i gdzie teraz stoi pomnik upamiętniający to wydarzenie (przed Muzeum Haenyeo). W tym zakątku wyspy zagościła też wyspa Udo – Wyspa Krowia, nazwana tak ze względu na swój kształt, który ma przypominać kształt krowy. Wyspa Udo oddalona jest od Jeju o około 20min. rejsu promem i słynie z pięknych plaż i nadmorskiej trasy, którą można objechać wyspę jednym z wypożyczonych na niej, zadaszonych skuterów, przypominających tajskie tuk-tuki. Stąd też wybierając się na Udo lepiej zostawić samochód na parkingu przed portem.

Położony najbliżej od samego miasteczka Jeju region Jocheon słynie z plaży Hamdeok, tworzącej piękną lazurową zatokę, a także z położonych w okolicach wulkanu Halla terenów leśnych.

Południowo-wschodnie Jeju – Songsan, Pyoseon, Namwon

Posuwając się na południe, zajeżdżamu do Seongsan ze słynnym hydrokraterem, który jest jednym z cudów natury Unesco. Te trzy regiony są najbardziej nieturystyczne pod względem ilości pensjonatów. Ale do czasu, bo ma tu powstać drugie lotnisko i wszystkie możliwe ziemie są już wyprzedane…

Namwon słynie głównie z upraw cytrusów i nawet wzdłuż głównych dróg można zobaczyć wiele szklarni i sadów. To tutaj też zaczynają się popularne trasy wspinaczkowe u podgórzy Halla (aka wygasły krater).

Południowo-zachodnie Jeju – miasto Seogwipo, Jungmun, Andeok, Daejeong, Hangyeong

Ostatnie opisywane regiony Jeju mają w sobie również niemało uroku. Samo Seogwipo to jedno z dwóch miast położonych na Jeju, reszta określana jest mianem wiosek. Znajdziemy tu duże markety, McDonald i nawet stadion piłki nożnej – no, normalne miacho!

We czterech umiejscowionych centralnie na północnym-wschodzie regionach jest duuużo atrakcji turystycznych – i tych naturalnych (wiele z nich wpisanych na listę Unesco), i tych ręką ludzką rzeźbionych. Andeok słynie z pokrytych zielenią buszy (do części, z nich płaci się za wstęp 🤨) oraz pól zielonej herbaty. A Daejeong i Hangyeong z pięknych zachodów słońca, ciągnących się oczywiście przez całe zachodnie wybrzeże, i delfinów, które z łatwością można tu zobaczyć w ich naturalnym środowisku (potwierdzam, mam odhaczone!).

Na koniec – Marado to wyspa, która z jakichś względów zaczęła słynąć jjajangmyunem, czyli makaronem z pastą z czarnej soi. Ot taka ciekawostka. Nie byłam na niej choć lubię jjajangmyun. No po prostu nie uważam, że muszę po niego płynąć statkiem…

To mój ogólny opis wyspy, który zostanie jeszcze poszerzony w kolejnych postach. Będzie też duużo zdjęć z naszych podróży w ten zakątek ziemi. Może jakieś nagrania. Na zachętę wrzucam widoki z nad morza. 🌊

Do następnego! 😃

Powstanie kobiet morza podczas okupacji japońskiej 


CZYLI HAENYEO NIE TYLKO JAKO SYRENA, ALE I KOBIETA WALCZĄCA

Wiecie, że jestem zafascynowana haenyeo – nie da się tego ukryć. Kolejny powód, dla którego tak jest, opiszę w dzisiejszym bazgroleniu. Tym razem całkiem na poważnie.

„Najodważniejsze, bo najwięcej im odebrano…”

Okupacja japońska trwała w Korei od 1910 do 1945 roku. 

Wiele praw człowieka zostało po drodze oczywiście podeptanych, bo gdzie bezlitosny pan tam i wykorzystywany sługa. 

Tak było też z prawami haenyeo. Zawód haenyeo, który należał do najcięższych w tamtych czasach. – Kobiety wstawały przed świtem i narażając życie wychodziły na połów w morze by po powrocie pracować jeszcze w polu, zajmować się dziećmi i domem. – O trudzie ich życie mówi nam też tekst pieśni, którą haenyeo śpiewały wypływając statkami w morza, a która gości na ich ustach po dzisiejszy dzień.  

“Mimo tego żyję, mimo tego żyję. Matka urodziła mnie w dzień, kiedy nie było ni słońca, ni księżyca i teraz muszę się zmagać z tak ciężkim zawodem…” – Mimo tego żyję – pieśń ludowa haenyeo

Wykorzystywane i wycieńczone haenyeo były nie tylko pierwszymi kobietami, które sprzeciwiły się okupacji japońskiej, podniosły one też największe powstanie w kraju w latach 30tych XX wieku. 

Na czele powstania i demonstracji przeciw wyzyskowi Koreańczyków przez władze japońskie na wyspie Jeju stanęło tych pięć młodych kobiet – Kim Ok Ryeon (김옥련), Bo Choun Hwa (부춘화), Bo Deok Ryang (부덕량), Go Cha Dong (고차동), Kim Gyae Seok (김계석) – kiedy powstańcze iskry zapłonęły w ich sercach miały one na przełomie 17~19 lat. 

Od lewej Bo Choun Hwa, Kim Ok Ryeon, Bo Deok Ryang

Co je do tego zmusiło? 

Prawa haenyeo podczas okupacji japońskiej były coraz bardziej lekceważone. Praca, która wcześniej mimo bycia nad wyraz niebezpieczną przynosiła godne zarobki, stała się wyzyskiem. Ceny wyławianych owoców morza zaczęły być bezprawnie zaniżane, a wiele haenyeo wyjechało nad wybrzeża Japonii, Chin czy Rosji, myśląc, że w ten sposób jakoś utrzymają rodzinę, ale wracając z zagranicznym zarobkiem i tak były grabione przez okupantów. W końcu 1920 roku haenyeo założyły stowarzyszenie haenyeo, mając nadzieję, że będą mogły przeforsować swoje prawa. Niestety tego samego roku na czele władz administracyjnych wyspy Jeju stanął Huzinada Takeshi, który rozpoczął okres jeszcze większej dyskryminacji robotników i w 1925 roku haenyeo pozostawały z niecałymi 20% swoich dochodów. 

Monument upamiętniający Bo Choun Hwa, Kim Ok Ryeon, Bo Deok Ryang – pozostałe dwie kobiety zostały dopiero niedawno uznane za swój wkład w powstanie.

I tutaj pojawiły się one – dzielne młode kobiety. Pod pozorem recytowania tekstów na szkolnym spotkaniu, wylały swoje serca mówiąc o niesprawiedliwościach jakie spotykają ich matki i ich same. To rozpaliło tylko tlący się w nich ogień i przekonało ich i kobiety z ich otoczenia o tym, że nie powinny cicho poddawać się sytuacji.   

Od roku 1931 pod ich przewodnictwem zaczęły się pierwsze rozruchy, żeby 7go stycznia 1932 roku doprowadzić do protestu osiemdziesięciu haenyeo, które z harpunami w rękach wyszły na wybrzeże wzdłuż plaży Sehwa domagając się przywrócenia im prawa do godnej pracy. Demonstracja ucichła, gdy administrator obiecał wysłuchać ich warunków. Niestety były to puste słowa. 12stego stycznia haenyeo potrojone liczebnie wywołały powstania, dobijając się do siedziby Takeshi, który znowu obiecał wcielić ich roszczenia w życie w ciągu pięciu dni. W zamian za to przygotował oddziały, które miały powstrzymać rozdrażnione haenyeo, siłą. 27 stycznia próbowały jeszcze powstrzymać nadpływających na Jeju oprawców, tłumem otaczając i chcąc przewrócić ich statek. Skończyło się jednak aresztem i torturowaniem ponad stu powstańczyń, włączając pięć kobiet wymienionych powyżej. Jedna z nich – Bo Deok Ryang, po sześciu miesiącach przebywania w areszcie nabawiła się ostrych powikłań po zapaleniu płuc i umarła (stąd zdjęcie za młodu). 

Pomnik upamiętniający powstanie haenyeo

Ani groźby , ani areszt, ani tortury nie stłamsiły jednak rozpalonych serc haenyeo i na przestrzeni 1931~1932 roku odbyło się łącznie 238 demonstracji, w których wzięło łącznie udział 17,130 osób.  

Na tę cześć przebywający wówczas w więzieniu mąż jednej z uczestniczek powstania napisał piosenkę, która do dzisiaj gra w sercach haenyeo i daje im siłę, przypominając o historii ich matek, babć i prababć.

Pomnik z tekstem ‚Piosenki haenyeo’

My niezliczone haenyeo z wyspy Jeju 

Znamy żałość istnienia 

Czy zimno czy pada 

Nasze ciało poddajemy temu morzu i tej wodzie 

Wychodzimy o świcie, wracamy o zmierzchu 

Dając piersi dziecku, robimy kolację 

Cały dzień wysiłku przynosi dobrą zapłatę 

Ale ciężko żyć, bo westchnienie wybudza nas ze snu 
Od małego rozstanie z domem, rodzicami i rodzeństwem 

Żeby utrzymać całą rodzinę na swych własnych barkach 

Od portu do portu by zarobić na życie 

Przekraczamy to straszne morze przepełnione wysokimi falami 

Gdzie się tylko nie zjawimy 

Ci dranie nas wyzyskują 

Wysysają nasz pot i krew 

Gdzie mamy się podziać – my niezliczone haenyeo?

W przygotowaniu tekstu pomógł mi film „ 제주해녀항일운동 – 나는 해녀이다”, oraz namu.wiki

Zdjęcia: https://blog.daum.net/kshan48/8750669, http://www.ilganjeju.com/news/articleView.html?idxno=51397 , https://www.pressian.com/pages/articles/233063?no=233063#0DKU, https://m.blog.naver.com/kspak56/221822707702 

ARTYKUŁ W THE KOREA TIMES


Miałam wielki zaszczyt dać wywiad do jednej z największych gazet w Korei – The Korea Times 🙂 Tłumaczenie zamieszczam poniżej.

Polska powieść „Koreańska Syrena” opowiada współczesną fikcję o haenyeo

Oliwia In, Polka, która od ponad 12 lat mieszka w Korei, ma w planach wydać swoją pierwszą książkę pt. „Koreańska Syrena” w swoim ojczystym kraju.

In zaczęła studiować historię sztuki i studia koreanistyczne w Warszawie, dostała stypendium rządu Korei przyjeżdżając tu, żeby studiować modę na Uniwersytecie Yonsei.

Zakochała się w turystycznym raju położonym na południu Korei – wyspie Jeju i nawet wzięła na niej ślub w 2016 roku. To wtedy pierwszy raz zobaczyła nurkującą haenyeo (kobietę morza) i ten widok ją zafascynował.

„Haenyeo nurkują bez żadnej aparatury do oddychania i zostają pod wodą długie minuty – od razu skojarzyły mi się z mitologicznymi syrenami”, powiedziała In. „Mogłyby przecież używać sprzętu do nurkowania, ale to bez niego wydają się być nawet bliższe naturze. Dla mnie wydają się być jakimiś fantastycznymi morskimi stworzeniami”.

Jako osoba po kierunku modowym In zainteresowała się także unikatowym ubiorem haenyeo.

„Mulsojungi (dawny ubiór haenyeo zasłaniający talię i klatkę piersiową, wiązany po boku) był prosty, ale zrobił na mnie wrażenie. Zaintrygowało mnie, że nosiły go na długie połowy nawet podczas zimy. Wyobrażałam sobie tylko jak bardzo mogło być im zimno. To ich poświęcenie dla rodziny wzbudziło mój podziw”, powiedziała In.

In sama przymierzyła dawny kostium haenyeo jako część swojego badania i żeby doświadczyć chociaż trochę tego, co mogły czuć kobiety morza.

„Ubierając go zauważyłam podobieństwo do hanboku (tradycyjnego stroju koreańskiego), ponieważ dawny strój składał się z wysokich spodni i bluzki na kształt jeogori. Nie mogłam sobie jednak wyobrazić połowów z dna oceanu w takim kostiumie.”

Styl życia haenyeo zainspirował ją do napisania fikcyjnej powieści, która tkwiła w jej głowie od lat.

Pracowałam dla dużej korporacji zajmującej się e-commerce, ale starałam się znaleźć czas na spisanie tego, co się zagnieździło w mojej głowie. Ta historia, która pojawiła się z nienacka skłoniła mnie w końcu do napisania książki. Mimo, że był to pierwszy raz, kiedy chwyciłam za pióro, czułam się naturalnie niemal jak ryba w wodzie”, powiedziała.

„Chciałam również wypromować zawód haenyeo przez tę książkę. Pomimo, że haenyeo zostały wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO, zawód jest na skraju wyginięcia przez postępujący wiek czynnych zawodowo haenyeo. Jeżeli coraz więcej osób zainteresuje się haenyeo, może znajdzie się więcej chętnych do zawodu, nawet wśród obcokrajowców”.

Książka opowiada historię młodej haenyeo zwanej Hemi, która odziedziczyła zawód po matce i babci.

„Bohaterka troszczy się o naturę, wyławiając odpadki podczas swoich połowów. Pragnie także założyć szkołę haenyeo, żeby podtrzymać tradycję i zawód. Męski bohater Minho jest młodzieńcem, który wyjeżdża na wyspę, żeby zastanowić się nad swoją przyszłością i w końcu zakochuje się w Hemi”, wyjaśnia In.

„Minho po zobaczeniu nurkującej Hemi nazywa ją syreną. Stąd syrena w tytule książki”

Koreańską syreną książka została nazwana ze względu na popularność Korei i hallyu w Polsce.

Język polski jest moim rodzimym językiem, dlatego chciałam się podzielić informacjami o Korei z Polakami, tym bardziej, że w Polsce wzrosło zainteresowanie Koreą. Dlatego starałam się zawrzeć w książce jak najwięcej informacji z koreańskiej kultury, wyjaśniając pojęcia jak banchan czy kimchi, itp.”, wyjaśnia In.

Książka jest właśnie drukowana w Polsce i powinna być w sprzedaży pod koniec lutego.

„Jeżeli książka spodoba się polskim czytelnikom, chciałabym wydać też angielsko-języczną wersję. Kto wie może kiedyś uda się na jej podstawie nakręcić dramę (koreański serial) albo namalować webtoon. Mogę mieć przecież wygórowane marzenia”.

In zaczęła także blogować o haenyeo i Korei w zeszłym roku.

Także w ten sposób chciałam się podzielić tym, co wiem na temat haenyeo z Polakami. Zaczęłam od ogólnych informacji na temat haenyeo, kontynuując o ich historii i ubiorze. Podzieliłam się także moim spojrzeniem na haenyeo jako na eko-feministki oraz publikowałam moje wiersze z ilustracjami”, powiedziała.

Chciałabym kontynuować blogowanie o haenyeo, jak również o Korei i jej kulturze – języku, jedzeniu czy atrakcjach turystycznych, które warto odwiedzić, kiedy w końcu otworzą się granice na nowo. 😊

Strój haenyeo


Z TOPLESS SYRENY W „PRO-NURKA” 

Kobiety morza – haenyeo nawet w dwudziestym pierwszym wieku wydają się być nieco do tyłu z czasem. Może i w strojach do nurkowania, za to w mogących się wydawać mało profesjonalnymi goglach, bez butli tlenowych – wiele im tak naprawdę brakuję do dobrze zaopatrzonych nurków. Jednak dawne kobiety morza miały dużo bardziej ekstremalne ubiory. Dzisiaj napiszę, jak na przestrzeni wieków ewoluował strój haenyeo . 

Niczym mityczne syreny – czasy „wolnych piersi” 

Jak wspominałam w pierwszym artykule o haenyeo (MÓW MI HAENYEO), pisano o nich już w 삼국사기 (Kronice trzech królestw) – najstarszym z zachowanych zabytków koreańskiego piśmiennictwa historiograficznego. W innych tekstach z okresu dynastii 조선 Joseon (czyt. dzioson), która trwała od 1392 do 1898 roku, można też odnaleźć sporo wzmianek o kobietach morza, a szczególnie o ich frywolnym ubiorze, a może raczej jego braku – erze wolnej piersi – haenyeo w wersji topless. Można wyczytać m.in.: „z jednej strony w błocie pięć kobiet nurków odrywa od skałek suchotki, a wszystkie one mają na sobie stroje do nurkowania zasłaniające ciało tylko do połowy” (z ilustrowanej dokumentacji wyprawy na Jeju – 탐라순력도 耽羅 巡歷圖, rok 1702). Tym strojem jaki zakładały, żeby osłonić dolną część ciała miała być zwykła bielizna. Korea jest krajem mocno konserwatywnym pod względem ubioru (zmieniło się wiele, ale nadal) i już sam mocno wycięty dekolt może budzić kontrowersje, ale jak widać wieki temu było inaczej. A może wyspa Jeju i jej mieszkańcy rządzili się innymi prawami, jak tubylcy z dżungli lasów Amazonii? Tego już nie wiadomo… Wiadomo jednak, że podobna – „przewiewna kultura” – towarzyszyła też haenyeo zza wschodniej granicy, z Japonii. Dokumentacji, nawet tych fotograficznych, o japońskich topless haenyeo można znaleźć już całkiem sporo. W każdym razie z nieokreślonych bliżej powodów (w dawnych tekstach są wzmianki o zakazie łowienia topless), kobiety morza musiały się w końcu zacząć zakrywać i tu pojawił się strój haenyeo. 

zdjęcie z roku 1913, http://www.hani.co.kr

Strój do pływania 물소중이 mulsojungi 

Od około 1930 roku haenyeo zaczęły nosić specjalny strój, przystosowany do połowów – 물소중이 mulsojungi (o tym, co było pomiędzy toplessem a mulsojungi nie wiadomo). Główną częścią stroju były krótkie spodnie z wysokim stanem, unoszące się ponad piersi i zapinane przez ramię na jedną szelkę. Wiązało się je wzdłuż jednego z boków na całej długości. Dodatkowo jako górną część zakładały koszulę z bufiastymi rękawami, przypominającą kształtem 저고리 jeogori (czyt. dziogori) od 한복 hanboku (tradycyjnego stroju koreańskiego). A na głowę wkładały 물수건 mulsugeon (dosłownie wodny ręcznik), który pełnił funkcję czepka. Zestaw ten był wykonany z tego, co się miało pod ręką – mogło to być prześcieradło, worek… Niby trochę lepiej, ale cały czas sporo nagości, nie mówiąc już o zerowych funkcjach ochronnych – czy to przed zimnem, czy przed poobijaniem się o skałki. Nie mniej jednak mulsojungi był uroczy i na stałe wpasował się w kulturę haenyeo, które do dzisiaj zakładają go do tradycyjnych tańców i innych występów. Sama miałam okazję przymierzyć tradycyjny strój haenyeo, a nawet mieć w nim sesję fotograficzną, z której jedno ze zdjęć umieszczam poniżej.  

zdjęcie i strój zrobione przez Little haenyeo

Boja haenyeo – 테왁 tewak (czyt. tełak) , do której przymocowane są sieci też z czasem ewoluowała z wydrążonej tykwy, w wypełnioną styropianem, najczęściej jaskrawo-pomarańczowej boję.  

Haenyeo jako nurek 

Około roku 1970 z Japonii na Jeju zaczęły napływać pianki do nurkowania. Rodziny haenyeo mieszkające za morzem, korzystając z dobrobytu, żyjącego wtedy na dużo wyższym poziomie, sąsiedniego państwa, przywiozły na Jeju coś, co miało być rewolucyjne. Wbrew pozorom nie wszystkie jednak haenyeo zareagowały pozytywnie na taką przemianę. Zżyte z naturą haenyeo od razu stwierdziły, że poprawienie ich warunków pracy może wywołać nadmierną eksploatację „matki morza” i nawet wzniosły protest. W końcu jednak poddały się trendom czasu i przyjęły skafander do nurkowania jako swój oficjalny uniform, w zamian wyznaczając ścisłe reguły dotyczące ich pracy – m.in. miesiące wolne od połowów określonych owoców morza. W ten sposób czas przebywania w morzu wydłużył się z około godziny do nawet siedmiu godzin. Wydawać by się mogło, że same plusy: ochrona przed wyziębnięciem organizmu, przed zadrapaniem, możliwość wyżycia z samego połownictwa (wcześniej kobiety musiały pracować dodatkowo na polu), ale taka wygoda przyniosła ze sobą listę dodatkowych chorób. Zapominając o wycieńczeniu organizmu i głodzie, haenyeo są narażone nie tylko na chorobę dekompresyjną powodowaną przez niskie ciśnienie, ale również na różne choroby układu pokarmowego i tym podobne.

Pianki haenyeo szyte są na miarę, uwzględniając ponoć nawet charakter właścicielki – dopasowane lub luźniejsze. Te co bardziej aktywne zawodowo haenyeo potrafią je wymieniać nawet dwa razy do roku. Poniżej znajdziecie zdjęcie współczesnej haenyeo i jedno ze zdjęć zrobionych przeze mnie przed szatnią haenyeo 😊 

Czy zaciekwiałyście/liście się już tematem kobiet morza? Może macie jakieś pytania? 😊 

„HAENYEO” SUKYEONG CHO

Szukając materiałów na nowe artykuły na YT, natrafiłam na poniższą piosenkę, skomponowaną i zaśpiewaną przez pewną młodą artystkę z samej wyspy Jeju.

Moją interpretację tekstu piosenki (troszeczkę ubarwiłam, żeby ładniej zabrzmiało po polsku) znajdziecie poniżej.

„해녀” „Haenyeo”


 
검고 푸른 이 새벽에 그대 어디로 떠나나  

Dokąd się Ona udaje tym ciemnym niebieskawym świtem 

 
눈을 비비며 뱉은 그 한숨이  

Jej westchnienie zza przecieranych oczu 

 
내가 잠든 이 곳까지 들리네  

Słychać aż tutaj, na mym nocnym posłaniu 

 
비바람에 내 몸이 부서져도  

Nawet jeżeli moje ciało poobija się o deszczowy wiatr 

 
난 또 다시 일어설 수 밖에 없네  

Nie mam innego wyjścia jak podnieść się i iść dalej 

 
누굴 위한 마음일까  

Dla kogo bije moje serce? 

 
그건 어떤 다짐일까  

Skąd to postanowienie? 

 
누굴 위한 마음일까  

Dla kogo bije moje serce? 

 
그건 아름다움일까  

Czy można to nazwać pięknem? 


 
비바람이 오늘도 날 붙잡아도  

Nawet jeżeli deszczowy wiatr mnie dzisiaj złapie w swe sidła 

 
난 또 다시 걸어갈 수 밖에 없네  

Nie mam innego wyjścia jak po prostu iść przed siebie 

 
누굴 위한 마음일까  

Dla kogo bije moje serce? 


그건 어떤 다짐일까  

Skąd to postanowienie? 


누굴 위한 마음일까  

Dla kogo bije moje serce? 


그건 아름다움일까  

Czy można to nazwać pięknem? 

PIERWSZE KOREAŃSKIE EKO-FEMINISTKI — HAENYEO


CZYLI HISTORIA “KOBIET MORZA”, CZĘŚĆ DRUGA

W dzisiejszym bazgroleniu kontynuuję o koreańskich dwunożnych syrenach – haenyeo. Tym razem spróbuję Wam przybliżyć pojęcie eko-feminizmu, o którym wspomniałam w pierwszym artykule o haenyeo. Od razu mówię, że jest to trudne i złożone zagadnienie i tutaj skupię się na odniesieniu go wyłącznie do kobiet morza. 

Moje streszczenie pojęcia “eko-feminizmu” 

Eko-feminizm odnosi się do przyrody jako poszerzonej strefy kobiecości. Gdzie pokrzywdzona, eksploatowana i niedoceniona przyroda jest uważana za będącą w dużej mierze pod kontrolą mężczyzn – tak jak same kobiety w patriarchalnym społeczeństwie. Eko-feminizm doszukuje się wspólnych cech natury i kobiet podkreślając, że kobiety powinny być szanowane i wyzwolone spod wszelkiej opresji. Ruch ten skupia się jednak nie tylko na dyskryminacji kobiet, ale również na innych dyskryminacjach społecznych – takich jak rasizm, podział na klasy czy grupy wiekowe i wszelkie inne formy ucisku, w dążeniu do powszechnej równości.  

Pokazuje to, że eko-feminizm to coś odrębnego od feminizmu czy samej ekologii. Jego ideologia ma na celu zrzeszenie ludzi, dążenie do wzajemnego zrozumienia i zrozumienia otaczającej nas natury. Niektórzy eko-feminiści uważają nawet, że najwłaściwszym modelem społecznego życia byłoby życie w niewielkich wspólnotach – czymś w rodzaju eko-wiosek.  

I tutaj przenosimy się do wiosek haenyeo.  

Haenyeo jako eko-feministki 

Haenyeo od zarania dziejów po dzień dzisiejszy tworzyły niewielkie zgrupowania, w których nie tylko wypływały na wspólne połowy, ale także prowadziły aktywne życie społeczne. Największym na to dowodem są tak zwane 불턱 bulteok (gdzie 불 bul oznacza ogień, a 턱 teok podwyższenie), czyli zagrody z kamienia powulkanicznego wybudowane przy morzu, które były formą schronienia przed zimnem dla haenyeo. W takich zagrodach rozpalało się ognisko nie tylko, żeby się ogrzać i wysuszyć po połowach, było to też miejsce wymiany wiedzy na temat morza i jego ochrony, miejsce pogłębiania relacji, miejsce na plotki i dyskusje o sposobach na polepszenie życia w wiejskiej społeczności.

na zdjęciu po lewej: 불턱 bulteok

Haenyeowa społeczność różniła się od mocno zhierarchizowanego wiekowo koreańskiego społeczeństwa – tutaj każdy miał prawo głosu i pomimo że najwyższe rangą haenyeo były najbardziej poważane (rangi haenyeo przydzielane są według umiejętności, nie wieku), każda z kobiet mogła się poczuć potrzebną i szanowaną.

*w wersji PC kontynuuj czytanie od góry

“Łatwiej być krową niż kobietą.” 

Ponadto haenyo to przodowniczki koreańskiego matriarchalizmu. Jako kobiety, które wzięły odpowiedzialność za rodziny na swoje barki – w wielu wypadkach mężczyźni zajmowali się wychowaniem dzieci – obróciły dotychczasowy patriarchalny model Korei do góry nogami. Na wyspie Jeju zrodziło się nawet powiedzenie „łatwiej być krową niż kobietą”, które wskazuje na to, że wcale nie było im łatwo żyć, pełniąc funkcję tych – utrzymujących całe rodziny i wspierających wiejską społeczność. W cięższych czasach haenyeo po dniu pracy w morzu pracowały dodatkowo na roli. Mówi się, że nie zaprzestawały połowów nawet w zaawansowanych stadiach ciąży, a po samym porodzie nie zwlekały z powrotem do wody. Z czasem zawód stał się na tyle opłacalny, że poprzestały na samych połowach.

Praca jako haenyeo nie jest jednak zwykłą formą zarobku – tylko po to, żeby wyżywić własną rodzinę. W haenyeowym społeczeństwie „ta”, która złowiła więcej, dzieliła się z „tą”, która złowiła mniej, a szkody po tajfunach wyrządzone w wiosce są często pokrywane z haenyeowych funduszy.  

Haenyeo były też nieugiętymi powstańczyniami, narażającymi życie w walce o swoje prawa i wyzwolenie spod reżimu Japonii. To one jako jedne z pierwszych sprzeciwiły się okupantom Japońskim i ruszając ze swoimi bojami w dłoniach, protestowały m.in. przeciwko wykorzystywaniu ich jako siłę roboczą.  

Oprócz tego haenyeo brały czynny udział w życiu kulturalnym wyspy, uczestnicząc w różnego rodzaju występach podczas Festiwalu Kultury Halla (dawnego festiwalu kulturalnego na wyspie Jeju). Nawet do teraz tworzą one zgrupowania zapoznające ludzi z kulturą haenyeo – śpiewając wspólnie tradycyjne „połowicze pieśni” i tańcząc w dawnych tradycyjnych strojach do nurkowania. 

Zastanawiać by się tylko można, gdzie tu ta cała ekologia. W końcu haenyeo to poławiaczki – wydawało by się – intruzki w morskiej otchłani. Kobiety morza nauczyły się jednak współistnieć z naturą i zachować w niej równowagę, a nie ją eksploatować.  W swoim połowiczym systemie mają ściśle określone reguły. Haenyeo wyznaczyły miesiące, w których dają odpocząć poszczególnym zasobom morskim i „sieją je”, tak żeby morska flora i fauna odrodziła się na nowo. Nigdy też nie ogołacają swojego domu, jakim jest dla nich morze. Wiedzą, kiedy powiedzieć „dość!”. 

Haenyeo przyczyniają się też do oczyszczania mórz wyławianiem morskich śmieci, a będące ich znakiem rozpoznawczym – jaskrawo pomarańczowe boje zrobione są ze styropianu z odzysku. Nic dziwnego, że nawet delfiny uznają haenyeo za „swojaków” i potrafią nurkować z nimi ramię w ramię.  

Poniżej podrzucam krótki film dokumentarny o życiu młodej haenyeo (po angielsku). Pokazuje on wyspę Jeju sprzed 40 lat i ma ten urokliwy dawny i swojski klimacik. Uważam, że można też przez niego dobrze zaobserwować, jak ważną rolę sprawowały kobiety morza na wyspie. 

Jak Wam się podoba model życia haenyeo? Czy znacie jakieś inne przykłady, które można by było podpiąć pod termin eko-feminizmu? Mam nadzieję, że miło Wam się czytało 😊


Źródła: wikipedia, theme.archives.go.kr, Muzeum Haenyeo, http://www.jejuweekly.com

MÓW MI HAENYEO


CZYLI HISTORIA “KOBIET MORZA”, CZĘŚĆ PIERWSZA

Można się nie domyślić, chociażby po samej głównej stronie bloga, że jestem zafascynowana kobietami morza – haenyeo (wstęp o haenyeo znajdziesz w poście „Wiatr, kamień, kobieta”). W dzisiejszym bazgroleniu opowiem Wam więcej o tych tajemniczych bohaterkach.  

http://blog.daum.net/hikyunga
http://blog.daum.net/hikyunga

W totalnym skrócie – haenyeo to kobiety nurkujące za owocami morza bez butli tlenowych i innego typowego nurkom osprzętowania. Jest to zawód, który ma korzenie w Korei Południowej (na wyspie Jeju), chociaż haenyeo zaczęły także migrować do Władywostoku, na wybrzeża Chin i Japonii. Niektóre z nich potrafią zanurkować na głębokość do dwudziestu metrów i wstrzymać oddech nawet do trzech minut. Czy nie czyni ich to prawdziwymi żyjącymi syrenami?  

Wspominki o haenyeo sięgają już 삼국사기 (Kronika trzech królestw) – najstarszego z zachowanych zabytków koreańskiego piśmiennictwa historiograficznego z 1145 roku. W tekstach z tego okresu możemy znaleźć między innymi „zakaz pływania haneyeo – topless”, co może świadczyć o tym, że Korea kilkaset lat temu była mniej konserwatywna, jeżeli chodzi o ubiór, niż współcześnie (o tym, jak strój haenyeo ewoluował na przestrzeni wieków, napiszę kiedy indziej).   

Haenyeo wyławiają głównie 전복 słuchotki,  소라 konchy (morskie ślimaki), 해삼 jeżowce, różne odmiany glonów, a także ośmiornice i czasami ryby. Pomagają im w tym różnego rodzaju haczykowate narzędzia i harpuny, a ich znakiem rozpoznawczym są jaskrawo-pomarańczowe boje na tafli morza, do których przymocowane są ich sieci. Są one wypełnione styropianem z odzysku, bo haenyeo to też przodowniczki koreańskiej ekologii, a posuwając się dalej, nawet koreańskiego eko-feminizmu (o, którym to zagadnieniu, też rozpiszę się innym razem). 

“Kiedy raz zostajesz haenyeo, już na zawsze pozostajesz haenyeo”

Haenyeo nie zostawało się, do końca z wyboru. Był to zawód dziedziczny – matka haenyeo – córka haenyeo, teściowa haenyeo – synowa haenyeo itd. Dziewczynki w wieku od około siedmiu lat uczono pływać i zanurzać się pod wodę. W wieku dwunastu lat zaczynały już głębsze nurkowanie z boją na powierzchni, a w wieku piętnastu lat, połowy jako haenyeo. Jednak, żeby móc być nazwaną haenyeo wyższej rangi, czyli tą mistrzowsko penetrującą dno i wyławiającą kilogramy muszli na jednym wdechu, trzeba było nabierać wprawy przez lata. Dopiero w wieku trzydziestu, a nawet czterdziestu lat haenyeo są w szczycie swoich możliwości.  

https://iphostory.tistory.com/

Najstarsze obecnie haenyeo są czynne w zawodzie do wieku nawet ponad dziewięćdziesięciu lat i łatwiej im się poruszać w wodzie niż na lądzie. Korea ma co prawda kiepski system emerytalny, jednak haenyeo to dość opłacalny zawód, więc zamartwianie się o kwestie materialne to nie główny powód, dla którego babcie haenyeo wracają do wody. Dla haenyeo morze jest nie tylko źródłem dochodów, ale jak twierdzą – to też ich matka i „coś”, z czym czują się jednością. Uważam zatem, że nie powinno się im szczędzić tytułu – jedynych na tym świecie „niemitycznych syren”! 

W 2016 roku haenyeo zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO, mimo to ich liczba z roku na rok maleje. W latach 70-tych było aż 14 tysięcy czynnych zawodowo kobiet morza, podczas gdy obecnie liczbę tą szacuję się na niecałe 4 tysiące. Średni wiek też dramatycznie się podniósł – z 55% haenyo, będących w przedziale wiekowym 30~49 lat, do 59%, będących w wieku ponad 70 lat.  

Zawód może wydawać się ciężki, ale który nie jest? Za to, ile w nim magii! Bycie haenyeo oznacza życie w zgodzie z naturą i bycie częścią jedynego w swoim rodzaju ekosystemu. To wyraz miłości do morza, do rodziny, a także do wiejskiego społeczeństwa, którego są częścią i podporą.

Może któraś z Was jest chętna na zostanie pierwszą polską syrenką?  😉


Źródła: wikipedia, theme.archives.go.kr, Muzeum Haenyeo – https://www.jeju.go.kr/haenyeo/index.htm