MÓW MI HAENYEO


CZYLI HISTORIA “KOBIET MORZA”, CZĘŚĆ PIERWSZA

Można się nie domyślić, chociażby po samej głównej stronie bloga, że jestem zafascynowana kobietami morza – haenyeo (wstęp o haenyeo znajdziesz w poście „Wiatr, kamień, kobieta”). W dzisiejszym bazgroleniu opowiem Wam więcej o tych tajemniczych bohaterkach.  

http://blog.daum.net/hikyunga
http://blog.daum.net/hikyunga

W totalnym skrócie – haenyeo to kobiety nurkujące za owocami morza bez butli tlenowych i innego typowego nurkom osprzętowania. Jest to zawód, który ma korzenie w Korei Południowej (na wyspie Jeju), chociaż haenyeo zaczęły także migrować do Władywostoku, na wybrzeża Chin i Japonii. Niektóre z nich potrafią zanurkować na głębokość do dwudziestu metrów i wstrzymać oddech nawet do trzech minut. Czy nie czyni ich to prawdziwymi żyjącymi syrenami?  

Wspominki o haenyeo sięgają już 삼국사기 (Kronika trzech królestw) – najstarszego z zachowanych zabytków koreańskiego piśmiennictwa historiograficznego z 1145 roku. W tekstach z tego okresu możemy znaleźć między innymi „zakaz pływania haneyeo – topless”, co może świadczyć o tym, że Korea kilkaset lat temu była mniej konserwatywna, jeżeli chodzi o ubiór, niż współcześnie (o tym, jak strój haenyeo ewoluował na przestrzeni wieków, napiszę kiedy indziej).   

Haenyeo wyławiają głównie 전복 słuchotki,  소라 konchy (morskie ślimaki), 해삼 jeżowce, różne odmiany glonów, a także ośmiornice i czasami ryby. Pomagają im w tym różnego rodzaju haczykowate narzędzia i harpuny, a ich znakiem rozpoznawczym są jaskrawo-pomarańczowe boje na tafli morza, do których przymocowane są ich sieci. Są one wypełnione styropianem z odzysku, bo haenyeo to też przodowniczki koreańskiej ekologii, a posuwając się dalej, nawet koreańskiego eko-feminizmu (o, którym to zagadnieniu, też rozpiszę się innym razem). 

“Kiedy raz zostajesz haenyeo, już na zawsze pozostajesz haenyeo”

Haenyeo nie zostawało się, do końca z wyboru. Był to zawód dziedziczny – matka haenyeo – córka haenyeo, teściowa haenyeo – synowa haenyeo itd. Dziewczynki w wieku od około siedmiu lat uczono pływać i zanurzać się pod wodę. W wieku dwunastu lat zaczynały już głębsze nurkowanie z boją na powierzchni, a w wieku piętnastu lat, połowy jako haenyeo. Jednak, żeby móc być nazwaną haenyeo wyższej rangi, czyli tą mistrzowsko penetrującą dno i wyławiającą kilogramy muszli na jednym wdechu, trzeba było nabierać wprawy przez lata. Dopiero w wieku trzydziestu, a nawet czterdziestu lat haenyeo są w szczycie swoich możliwości.  

https://iphostory.tistory.com/

Najstarsze obecnie haenyeo są czynne w zawodzie do wieku nawet ponad dziewięćdziesięciu lat i łatwiej im się poruszać w wodzie niż na lądzie. Korea ma co prawda kiepski system emerytalny, jednak haenyeo to dość opłacalny zawód, więc zamartwianie się o kwestie materialne to nie główny powód, dla którego babcie haenyeo wracają do wody. Dla haenyeo morze jest nie tylko źródłem dochodów, ale jak twierdzą – to też ich matka i „coś”, z czym czują się jednością. Uważam zatem, że nie powinno się im szczędzić tytułu – jedynych na tym świecie „niemitycznych syren”! 

W 2016 roku haenyeo zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO, mimo to ich liczba z roku na rok maleje. W latach 70-tych było aż 14 tysięcy czynnych zawodowo kobiet morza, podczas gdy obecnie liczbę tą szacuję się na niecałe 4 tysiące. Średni wiek też dramatycznie się podniósł – z 55% haenyo, będących w przedziale wiekowym 30~49 lat, do 59%, będących w wieku ponad 70 lat.  

Zawód może wydawać się ciężki, ale który nie jest? Za to, ile w nim magii! Bycie haenyeo oznacza życie w zgodzie z naturą i bycie częścią jedynego w swoim rodzaju ekosystemu. To wyraz miłości do morza, do rodziny, a także do wiejskiego społeczeństwa, którego są częścią i podporą.

Może któraś z Was jest chętna na zostanie pierwszą polską syrenką?  😉


Źródła: wikipedia, theme.archives.go.kr, Muzeum Haenyeo – https://www.jeju.go.kr/haenyeo/index.htm