Co warto zobaczyć na wyspie Jeju?🌴 (część pierwsza)


Dzisiaj prawie ostatni post z cyklu – polecam na Jeju. Prawie, bo chyba będę musiała go podzielić na dwie części (jest tego sporo) 😉 Tym razem zwiedzimy wyspę nie od strony żołądka, skupimy się na atrakcjach turystycznych.  

Standardowo zaczynamy od miasta Jeju i objeżdżamy wyspę w kierunku wschód – południe – zachód. Dlaczego? Bo choć uważam, że każda część wyspy ma swój urok, to chyba mam jednak największy sentyment do północno-wschodniego wybrzeża 🤭 

Plaża Hamdok 함덕해변 

Najbliższą z plaż zaraz na wschód będzie plaża Hamdok. Na Hamdok możemy spotkać aż trzy lazurowe zatoczki, z których każda ma inny urok. Oddzielone są kawałkiem lądu wbiegającym dość głęboko w morze – można sobie na ten cypelek wejść. Byłam tam dwa albo trzy razy, ale jakoś nigdy nie zatrzymywałam się na dłużej ani nie siadałam na plaży, a raczej podziwiałam ją z plażowej kawiarni – Delmundo, która mieści się tuż nad morzem (nie zapadła jednak w mojej pamięci…) i z deserowni z mango – Rich mango. Jest to plaża godna odwiedzenia i popularna wśród samych tubylców, więc mam zamiar wyeksplorować ją bardziej podczas następnej wizyty, tym bardziej, że wygląda na to, że jest tam też fajna trasa spacerowa na pagórku obok. 

Plaża Gimnyeong 김녕해변 

To kolejna malownicza plaża i pierwsza rozpoczynająca prawdziwy rajd nadmorską autostradą. Mniej więcej od tej plaży zaczynają się zapierające dech w piersiach widoki, które można podziwiać z okien samochodu. Dlatego polecam olewać nawigację i zamiast jechać głównymi szosami do kolejnego punktu, zjechać w uliczkę nad samym wybrzeżem. Sama plaża jest jednym z punktów na ślubne sesje zdjęciowe. Jej biały piasek, lazur morza, pięknie formujące się skałki powulkaniczne i turbiny wietrzne w tle tworzą niepowtarzalną atmosferę. Przy samej plaży są, szatnie, prysznice i przebieralnie, więc latem musi być tłoczno, ale poza sezonem można tu zażyć spokojnych kąpieli. Tak – moczyłam się tam! I tak – miałam tam sesję ślubną 😀 

Plaża Woljeong-ri 월정리해변 

Plaża Woljeong-ri to też lazurowa i podłużna plaża z wietrznymi turbinami. Tyle, że cieszy głównie amatorów sportów wodnych, a szczególnie surfingu. Widocznie fale tutaj są jakieś lepsze. Można sobie też zamówić lekcje z surfingu czy paddlingu, a dla tych antywodnych zawsze znajdzie się kawiarnia z widokiem na morze, czego nie zastalibyśmy przy poprzedniej plaży. Podczas mojej ostatniej wizyty tylko obserwowałam kumpelę, biorącą lekcje paddlingu – nie żebym była stworzeniem typowo lądowym, ale czaję się bardziej na surfing i po nieudanej próbie kilka lat temu, wmawiam sobie, że muszę najpierw wytrenować siłę w rękach… 

Jednodniowy kurs haenyeo przy plaży Hado  

Coś na co mam ochotę jeszcze bardziej niż na surfing, choć z pewną dozą strachu – dużo bardziej lubię być nad niż pod wodą 😉 Ale skoro napisałam książkę o haenyeo, to mimo licznych filmów dokumentarnych i pośrednich doświadczeń, przydałoby się chociaż raz spróbować swoich sił w tym zawodzie! Przy niewielkiej plaży Hado – znajduje się szkoła haenyeo, gdzie można zarejestrować się na jednodniowy kurs – trzeba to zrobić z wyprzedzeniem. Rezerwacja: https://bit.ly/3uDe4lf

Plaża Sehwa i muzeum haenyeo 세화해변/해녀 박물관 

Sehwa to moja ulubiona plaża – coś co mnie łączy z główną bohaterką książki 😉 Można do niej dojechać, jadąc cały czas tą samą nadmorską szosą. Jest jakaś spokojniejsza, kawiarnie w pobliżu są piękne i mam tu same dobre wspomnienia. Jest to też miejsce, gdzie kiedyś haenyeo prowadziły powstanie przeciw okupacji japońskiej, więc ma też znaczenie historyczne. Przed muzeum haenyeo stoi posąg upamiętniający to wydarzenie. Samo muzeum jest wspaniałym miejscem, żeby dowiedzieć się więcej nie tylko o tym unikalnym zawodzie, ale i o kulturze wyspy. Polecam! Wstęp do muzeum to jedyne 1,100 won (około 3.3zł), ale obecnie potrzebna jest rezerwacja na wstęp przez stronę muzeum. Rezerwacja: https://bit.ly/3g6orsL

Jaskinia Manjanggul 만장굴 

Po plażach przenosimy się na ląd, a raczej pod ląd – do jaskini. W upalny dzień będzie to odskocznia i ochłodzenie, w chłodniejszy dzień polecam coś ciepłego do zarzucenia na ramiona – to lodówka. Jaskinia Manjanggul jest wpisana na listę skarbów natury UNESCO. Jest to dwunasta co do wielkości jaskinia lawowa na świecie i mierzy prawie dziewięć kilometrów długości. Oczywiście tylko część jest otwarta do zwiedzania. Jeżeli nie kręcą Was podziemia, to możecie ją pominąć i wybrać się na zachód wyspy do parku Hallim, w którym też można zapuścić się na chwilę w głąb ziemi. Ja byłam tam dawno dawno, teraz bym pewnie ominęła ją szerokim łukiem i wybrała się właśnie do Hallim 😉 Wstęp: 4,000won (12zł) 

Las Bijarim 비자림 

Jest to największy las na świecie pokryty jednym gatunkiem drzew i tym drzewem jest 비자, Bija – torreja orzechowa. Większość drzew tutaj to dziadziusie mający 500~800lat, ale jest też jedno o ponad 1000 letnim stażu, które jest jednym z głównych punktów na tej leśnej trasie. Drzewa Bija zachwycają kojącym zapachem i stanowią dom dla różnych gatunków ptaków 😉 To moim zdaniem jedne z najpiękniejszych miejsc na wyspie. Wstęp: 3,000won (9zł) 

Ścieżka leśna Saryeoni 사려니 숲길 

Tutaj nie byłam, ale będę! Jest to trasa leśna zaczynająca się w okolicach Bijarim. Można tu znaleźć wiele gatunków rzadko spotykanych drzew jak cedry japońskie, hinoki itp. Główny szlak to aż 9.5km, więc może być ciężko obrócić w dwie strony, chyba, że znajdzie się ktoś, kto zaparkuje gdzieś przy końcu trasy… 

Stożek wulkaniczny (oreum) Yongnuni 용눈이 오름 

Wyspa Jeju prócz królującej pośrodku 할라산, góry Halla (wygasłego wulkanu), jest pokryta licznymi pagórkami, będącymi stożkami wulkanicznymi. Jednym z najpopularniejszych z nich jest właśnie stożek Yongnuni. Ma on wysokość 248 metrów i choć są takie przekraczające 300 m, zalicza się do najwyższych. Jego nazwa oznacza leżącego smoka, ponieważ taki właśnie ma kształt. Zobaczcie tylko na ten zachód słońca widoczny z jego szczytu! Zapiera dech. W zachodniej części wyspy z pięknego widoku na zachód słońca znany jest 새별오름, Saebyeoloreum, nie ma go na mapce, ale jeżeli byście szukali jakiegoś pagórka w innej części wyspy, to polecam!

Krater Seongsan Ilchulbong 성산 일출봉 

To krater powstały na skutek erupcji hydrowulkanicznych. Jest wpisany na listę skarbów natury UNESCO i robi wrażenie.  Przypomina górzysty półwysep, cieszący oczy nasyconą zielenią. Po kilku minutowym spacerze w górę znajdziemy się na szczycie. Problem w tym, że jest tu zawsze tłoczno i czasami lepiej podziwiać go po prostu z daleka lub z kawiarni z widokiem na niego, o której mówiłam w poście kawiarnianym 😉 U podnóża jest też urocza zatoczka, w której babcie haenyeo wyławiają morskie smakołyki, żeby je potem sprzedawać na świeżo turystom w knajpce z 해녀밥상, haenyeo babsang (stołem zastawionym przez haenyeo). Druga część nazwy krateru oznacza stożek wschodu słońca, bo to stąd ponoć widać wschód jak na dłoni 😊 Wstęp: 5000won (15zł) 

Wybrzeże Seopjikoji 섭지코지 

Leży nieopodal od wyżej wymienionej atrakcji i daje nam dobry widok na krater z daleka. Zbocze wybrzeża jest wysoko położone i zwieńczone latarnią. Co jest charakterystyczne dla tego miejsca – formułuje je czerwony powulkaniczny pył zwany “scoria”, a wulkaniczne skały na dole zbocza przybrały ponoć bardzo specyficzne kształty, dlatego to miejsce pojawiło się w wielu koreańskich dramach. Można też tu znaleźć piaszczystą plażę, pasące się na łąkach konie, a nawet wielkie i bardzo betonowe muzeum 😉 Osobiście byłam tam kilka razy, chociaż nigdy nie udało mi się w tym miejscu zakochać… Ale może warto się wybrać podczas zakwitu rzepaku albo na tę nową huśtawkę z widokiem na krater Seongsan.

Plaża Gwangchigi 광치기해변  

Jest plażą, która kończy pierwszy szlak nadmorski i rozpoczyna drugi (dla tych wędrownych). Jest pokryta czarnym piaskiem pomieszanym z kruszonymi muszlami i jest też popularnym miejsce na obserwowanie wschodu słońca, ponieważ widać go tu z Seongsan Ilchulbong w tle. Sama miałam przyjemność obserwować wschód z tej plaży w zeszłym roku. Polecam! Jest to bardzo efemeryczne przeżycie.  

Plaża Pyoseon 표선해변 

Kolejna plaża, tym razem troszkę na południe. Jest ona inna niż wszystkie. Morze ucieka tutaj w głąb i tworzy niezmiernie wydłużoną plażę, pokrytą złotym piaskiem z małymi dziurkami i kuleczkami – prawdopodobnie robota krabów? Gdy morze przypływa tworzy ona sporą płytką zatokę, dlatego jest popularna wśród rodzin z dziećmi. W nocy światła docierające z zamieszkałej części zatoki czarują nas pięknym widokiem. Jest to też dom dla urokliwego posągu haenyeo jako syreny. Zainspirował mnie on do ilustracji do wiersza “Syrena” oraz przywiewa na myśl główną bohaterkę mojej powieści. 

Skansen Jeju 제주민속촌 

Jest położony tuż obok plaży Pyeoson. Może nie umywa się rozmiarem do skansenu w Yeongin koło Seulu i chyba nie ma możliwości wypożyczenia hanboku, ale jest wart zobaczenia. Także dlatego, że można tu się przenieść w czasy dynastii Joseon, w jej formie i kształcie, jaki prezentowała właśnie na wyspie. Jeżeli się dobrze trafi czasowo, zastaniemy występy pansori i pokazy gier ludowych. Kryje on w sobie też sporo spotów na unikalne zdjęcia i nawet labirynt 😉 Wstęp: 11,000won (33zł) 

Szlak Yeongsil na górę (wulkan) Hallasan 한라산영실코스 

To najłatwiejszy szlak na wygasły wulkan i ukrócona droga, bo szlak zaczyna się na wysokości 1,280 – można podjechać samochodem. W ten sposób długość niestromego szlaku to jedyna 5.8 km. Ponoć jest on też najbardziej malowniczy. W czerwcu porośnięty różowymi azaliami. Sama jeszcze nie byłam, ale wiem, że muszę, bo choć nie jestem typem kozicy, to jak kochać Jeju i nie zobaczyć jego serca z bliska… Na wideo góra Halla widoczna w słoneczny dzień z samochodu 😉

@camelia.forest_cafe 카멜리아 포레스트 

To ostatnie miejsce w tym poście i ostatnie w tym regionie wyspy, które polecam. Możecie się zastanawiać, dlaczego nie dodałam go do kawiarni. Otóż, nawet tu nie zamawiałam kawy. Płaci się za wstęp, a główną atrakcją jest nie kawa a las drzew kamelii. Są piękne. Kwitną na przestrzeni października – aż do kwietnia. Wstęp nie jest tani, ale można tam poczuć magię 😉  Wstęp: 8,000won (24zł) 

Poczuliście się trochę jak na wyspie? Mogę mówić o kawie i czymś na zapełnienie żołądka, ale prawdziwe Jeju poznaje się właśnie po jego skarbach naturalnych. Na wyspę Udo zabiorę Was w następnym poście, w którym będziemy zwiedzać zachód wyspy. Tip: wstęp do droższych miejsc warto sobie zabukować przez Naver, korzystając z ichnijej zniżki 😉